środa, 30 kwietnia 2014

Best weekend of the world.

ALE JESTEM ZŁA. PONAD MIESIĄC MNIE TU NIE BYŁO.

NAUKA NAUKA I JESZCZE RAZ NAUKA.

Teraz wszystko wróci już do normy. Notki będą częściej.


Znacie to uczucie kiedy jest coś tak wspaniałego,że nie chcecie żeby się to kiedykolwiek kończyło?
Przed tym weekendem nie znałam takiego uczucia.
Teraz tęsknie za tym co działo się w sobotę i niedzielę.
Opiszę wszystko od początku.
Razem z Martyną wstałyśmy o 3:40 i zaczęłyśmy się szykować. Chyba z 50 razy sprawdzałam czy na 100% mam bilet,a Martyna się ze mnie śmiała,pfpf.
o 4:40 wybiegłyśmy na autobus i ledwo zdążyłyśmy. O 5:35 miałyśmy tramwaj i jechałyśmy prosto pod arenę. W tramwaju spotkałyśmy Marikę,Magdę i Asię.Chwilę po 6 byłyśmy pod areną,a tam już było kilka osób. Siedziałyśmy i się śmiałyśmy,pogadałyśmy,zapoznałyśmy się bardziej. O 7:30 spełniło się jedno z moich marzeń,pod arenę przyjechał Patryk. Nie mogłam opanować łez, cała się trzęsłam. Patryk podszedł do nas(mnie,Martyny i Magdy) przytulił nas,porozmawiał,porobił z nami zdjęcia. Potem poszedł na próbę. Przyjeżdżały kolejne gwiazdy,ale przegonili nas z pod wejścia C pod wejście A. O godzinie 10:00 zaczęli wpuszczać osoby z biletami Diamond. Ja z dziewczynami weszłam około 10:15. Były próby,potem miały być zdjęcia z artystami. Więc odpuściłam sobie próbie Dawida i Saszan żeby stanąć w kolejce po zdjęcie,ale jak przyszła kolej na zdjęcia z Dawidem,to dziewczyny zaczęły się tak pchać,że na zdjęcia weszło 10 osób i odwołano,trochę przykro.O 14 zaczęli wpuszczać osoby z biletami Golden,Be Young Star i 9893.pl. Zaczęło się,atmosfera była wspaniała.Największe zainteresowanie wszystkich wzbudziły występy Moniki Kazyaki,Saszan,Patryka Kumóra i Dawida Kwiatkowskiego. Było dużo łez,ale tych szczęścia i smutku.O 22:15 wychodziłam z areny wraz z Martą i Martyną i samochodem pojechałyśmy do domu.


W niedziele wstałyśmy z Wasiak o 7:50 i uszykowałyśmy się i jechałam odwieźć ją na dworzec,bo misia w Wawie mieszka:( potem z Magdą,Pauliną i Mariką się spotkałam i Magda pojechała do Iławy i ja do domu.

Najpiękniejsze w tym weekendzie było to,że mimo głupich kilometrów ponad tysiąc osób potrafiło zebrać się w jednym miejscu,nie tylko po to żeby zobaczyć swoich idoli,ale przede wszystkim,żeby poznać setki ludzi z którymi łączył ich jedynie internet czy skype.


Chcę podziękować wszystkim za ten cudowny weekend,bez wyjątków. BYŁO ZA-WO-DO-WO!






____________________________________________________________________________________

A teraz uciekam bo jade na Mazury,na majówkę.
Miłego odpoczynku!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz